sobota, 25 sierpnia 2012

Deviant Moon - AW - VI Kochankowie

Karta Kochankowie w tej talii przedstawia mężczyznę i kobietę w namiętnym uścisku. W tle widzę pustą plażę skąpaną hipnotycznym blaskiem księżyca. Usta księżyca ponad kochankami są mniej widoczne niż oczy, z ust spływa w dół osobny strumień światłości dla kochanków. Może to jakaś prywatna wiadomość?!  Ta karta jest jednocześnie skomplikowana, jak wydaje się wielu osobom uproszczoną wiadomością od kart. Najczęściej odczytywana wiadomość na widok tej karty we wszystkich taliach to wróżba napotkania kochanka albo partnera. Ja widzę ten szczególny aspekt w szerszym kontekście zjednoczenia przeciwieństw w celu stworzenia jakiegoś piękna i pozytywnej transformacji. To karta połączenia przeciwieństw. Jest tu też również ostrzeżenie, by nie ulegać sugestii kart kiedy brak jest uzasadnionych podstaw przyszłego związku. Mogą one być tylko złudzeniem. Mogą przynieść nam krótką radość i uciechę i znacznie więcej bólu, który potrwa dłużej.

Mężczyzna został właśnie ukąszony przez węża. Węże są zwykle symbolem odrodzenia, transformacji, ale także uzdrawiania, intuicji, oraz zainteresowań intelektualnych. Taki symboliczny wąż - ciekawe czy to ten sam co skusił Ewę - wstrzykujący swój jad w Adama może oznaczać, że od zarania dziejów mężczyzna jest napełniony i zarażony koniecznością, skłonnością do ciągłego poszukiwania, do aktywności.
Jednocześnie to ukąszenie i jad sugerować mogą poddanie się transformacji i przez to przekształcenie możliwość odrodzenia. Woda na obrazku tej karty może reprezentować aspekt emocjonalny, jest raczej spokojna. Dla mnie każda karta VI Kochankowie, obojętnie z jakiej talii, niekoniecznie dotyczy emocji. Wszystkie jednak dotyczą wielkiej przemiany w nas, a wszystko co kochamy, wpływa szczególnie i dotyka nas emocjonalnie. Każdy dotyk wody, tak jak i emocji, wywołuje mniejsze lub większe fale.


Pusta plaża kojarzy się ze znalezieniem czegoś. Tutaj może to być odnalezienie pasji, takiej co nas usatysfakcjonuje, co będzie dla nas znacząca. Karta może oczywiście wskazywać na romans, bo to trzeba przyznać jest szczególny rodzaj pasji, może nas całych pochłonąć. Należy jednak zwrócić uwagę, że astrologicznie karta Kochanków przyporządkowana jest znakowi zodiaku Bliźnięta, czyli znakowi związanego z żywiołem powietrza. To z miejsca sugeruje, że nie może tu głównie chodzić o emocje tradycyjnie łączone z żywiołem wody, o pasję i żywioł ognia, ale o wszystko co związane jest ze świadomością i intelektem. Jeśli wróżba przyniesie małżeństwo, to będzie to takie z rozsądku, ze świadomego wyboru. Plaża również reprezentuje stabilność, na której wszystko co robimy, czemu oddajemy się w życiu, włączając miłość, powinno się opierać. Solidnych fundamentów nie da się budować na grząskim gruncie. Ta plaża wydaje się być przedstawiona jako dosyć solidne, twarde podłoże. Stałe podłoże to podstawa, aby poradzić sobie z nadchodzącą transformacją, zmianami, dostosowaniem, które muszą nastąpić.

Skóra kobiety jest biała, co może sugerować raczej współ-czucie i czystość niż niewinność. Ich poza może wskazywać na akt seksualny, więc trudno o niewinności w tym aspekcie tutaj mówić. Wymowa ciała kobiety jest jednocześnie akceptująca, jak i prowokująca mężczyznę. Odnoszę wrażenie, że jego czarna skóra ma na celu zasugerować tajemniczość jako człowieka, a jego żywy intelekt i inne niewidoczne w całości cechy, które mogą posłużyć dobrze do dalszego rozwoju relacji, przynieść wspólne korzyści. Czerwone nakrycie głowy może być znakiem, że jest tu pasja, ale i pragnienia, aby przejąć kontrolę.

Karta Kochanków w odwrotnym położeniu, lub w swym cieniu pokazuje mi, że osoba unika koniecznej transformacji, albo nadchodząca przemiana w jej życiu będzie dla niej trudna do zaakceptowania. Źle ułożona karta Kochankowie to może być wskazanie strachu, ślepoty i opór dla koniecznych zmian, potrzeby dostosowania się do nowej sytuacji. Dodatkowo, a tak wielu ludzi to rozumie, że będą oni po prostu przez jakiś czas samotni, poza związkiem. To naskórkowe postrzeganie tej karty. Jest to trochę głębsze, gdyż jeśli uciekasz przed swoją transformacją to tracisz możliwość rozszerzania swojego postrzegania, swoich przeżyć, poszerzenia swoich emocji o element bycia w związku, zmiany punktu widzenia z pozycji JA na pozycję MY. Wymaga to zbudowania solidnych podstaw dla tej ważnej zmiany. Nie ma w tym drogi na skróty, tego czy chcę, czy nie, a jest to warunek konieczny do transformacji.