poniedziałek, 28 listopada 2016

Droga Artysty wg Julii Cameron - # 06

Kolejny dzień - post #6 

Moje karty na dzisiaj to kolejno Dama Kielichów, 9 Mieczy i VIII Moc. Obrazek Damy Kielichów zdobi poprzedni post. Interesujący i godny zanotowania jest fakt, że moi rodzice, którzy nie zawsze byli zgodni, teraz jako duchy przodków pojawiają się razem. Pojawiają się razem, albo jedno po drugim. Ta Królowa Kielichów reprezentuje tu także, w moim mniemaniu, moją Mamuśkę. Rodzice rozwiedli się w pewnym momencie swojego życia, choć na koniec wobec ciężkiej choroby ojca, wrócił on do domu. W niecały rok po śmierci mojej Mamy odeszła moja młodsza siostra. Mam więc kolejno przez trzy dni karty dworskie nawiązujące do duchów moich bezpośrednich przodków. To miło odnosić wrażenie ich życzliwej obecności. Mama zawsze wspierała, jak umiała najlepiej wszystkie, bez wyjątku, moje przedsięwzięcia. Karta sugeruje, abym rozpoznawał głębokość swoich emocji i swoje zdolności, czy możliwości przyciągania i urzekania wszystkich dokoła mnie. Ona pyta, czy wiem, kto chce ochronić i otoczyć mnie miłością, a także jak używam i szanuję swoją podświadomość.
Tematem kursu Julii Cameron przecież jest właśnie pielęgnowanie wewnętrznego dziecka, oraz pomoc w kreatywnym wyrażaniu swoich emocji. Moje marzenia i otwartość mogą być natchnieniem dla czyjejś kreatywności, a ja sam też potrzebuję kogoś, by został takim wzorcem dla mnie. Wybrałem już dużo wcześniej takie osoby żyjące w moich czasach, jak też duchy tych co odeszli, a cenię ich osiągnięcia. Tych, co są wzorcem. Chcę ich naśladować w pewnym sensie, albo kontynuować ich kierunek. Królowa Kielichów, jako archetyp, to najbardziej kochająca postać z kart dworskich. Wskazuje na wszystkie wartości, jakich dziś potrzebuję, czyli m.in. pasję, miłość, współczucie, zwracanie uwagi na potrzeby własne i moich najbliższych. To symbol najlepszego wsparcia, jakie mężczyźnie może dać kobieta. To znak, abym traktował siebie z miłością i czułością. Zaleca, by zawsze pamiętać niezależnie od tego, gdzie oraz kim obecnie jestem, że wart jestem miłości i szacunku. Dzięki Mamuśka!

Druga karta i jednocześnie następna część przesłania na dzisiaj, to karta 9 Mieczy. Niezbyt robi przyjazne wrażenie, bo widać na niej trochę depresji, załamania, bezsennych nocy. Pozytywnym aspektem jest tutaj fakt, że najprawdopodobniej te wszystkie strachy i obawy są w większości wymyślone. Karta radzi, aby poznać swoje odczucia i zrobić coś, aby je uwolnić. Potrzebuję refleksji na temat na jakie sposoby sam się dołuję, jakie jest źródło mojej skłonności do depresji. Z jakiego powodu napływają moje tendencje do cierpienia. To może być wynik karania siebie za wcześniej popełnione czyny, które pamięta mój wewnętrzny Sędzia i po raz kolejny wymierza sprawiedliwość, zaleca karę i pokutę. To trochę wyraz surowości i bezmyślnego okrucieństwa w stosunku do siebie samego, ale taki jest właśnie mechanizm ludzkiej psychiki. Dobrze tu jest sprawdzić, czy może to jeszcze ktoś inny był, albo jest właśnie zbyt srogi i rani mnie. Tak jak daję sobie prawo do wyrażania własnej opinii, tak powinienem przyznać to prawo innym. Każdy może powiedzieć co myśli. Zranić mnie może tylko moja własna reakcja emocjonalna wywołana przez czyjś osąd i krytykę. Cokolwiek sprawia kłopoty z zaśnięciem i natrętnie nawiedza myśli, potrzebuje uświadomienia sobie i racjonalizacji. Stąd już krok do postanowienia co zrobić, aby poprawić sytuację. Depresji sprzyja niechęć do robienia czegokolwiek. Często wystarczy zająć się czymkolwiek, a odwróci to uwagę od czarnych myśli. Inny aspekt przesłania 9 Mieczy to konieczność uporządkowania swojego wnętrza, zanim zajmę się ulepszaniem swojego otoczenia.

Ostatnia, trzecia karta to VIII Moc. Sugerowana przez nią afirmacja mówi bym odważnie postępował w sprawie miłosnego połączenia swojego niższego i wyższego ducha. Przedmiotem jest tu wewnętrzna moc pochodząca z ćwiczenia mięśnia serca. To potrzeba okazania odwagi, wytrwałości i męstwa w krytycznych chwilach. Kiedy wszystko inne zawiedzie, to one pozwalają często znaleźć rozwiązanie, pomagają przetrwać ciężkie czasy. Te cechy determinują czy posiadam charakter, zdolność okazania energii cichej determinacji. To wskazanie ważności bardziej ducha niż materii, które pozwala skupić się raczej nad tym, czego chcę i pragnę, niż nad tym, czego nie potrzebuję w swoim życiu. W odniesieniu do mojego treningu wg metody Cameron, to wskazanie, że posiadam zdolności opanowania swoich myśli i spożytkowania ich dla własnego dobra i moich najbliższych. To nie tylko zdolność, ale i obowiązek. Potrzebuję więc opanować swoje diabły i przezwyciężyć strach, obawy, kontrolować impulsy, nie tracić nigdy cierpliwości dla siebie i tego, co robię. Pasuje jak ulał do tego, co właśnie robię! Moment refleksji nad kartą przynosi pytania na temat jak silna jest moja miłość, jak życie prowokuje mnie do okazania odwagi i wytrwałości. Także potrzebuję pamiętać, co właśnie próbuję stworzyć. Nie mogę ignorować przy tym swoich wewnętrznych namiętności, a raczej powinienem znaleźć sposób, aby je wyrazić i pogodzić. Mam uświadomić sobie, co jest dla mnie naturalną, zgodną z moim instynktem rzeczą do zrobienia tu i teraz, w tym momencie mojego życia.

Dzięki składam piękne wszystkim swoim duchowym przewodnikom. Znowu udało mi się utrzymać na zaplanowanym kursie i zrobić następny wpis na blog! Zasłużyłem na śniadanie i aby całkiem spokojnie wypić drugą kawę.