Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arkana Wielkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arkana Wielkie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 grudnia 2016

Droga Artysty wg Julii Cameron #13

Kilka dni bliżej do celu #13

Piękna niedziela, na razie leniwa, ale potrzebuję przysiąść fałdy. Nadchodzi czas pokazania moich prac w kilku miejscach. Żadne to galerie, ale takie sale jak studio tańca. Ostatnio obserwuję u siebie tendencję zajmowania się czymś innym. Poszukiwania metod, aby to, co zacząłem, zrobić lepiej. Najpierw jednak powinienem po prostu zrobić to, co zamierzyłem. Ewentualnie potem poprawiać. Dlaczego? W swojej książce Julia Cameron porusza ten temat. Lepsze jest największym wrogiem dobrego.
Kontynuując więc wczorajszą myśl na temat perfekcjonizmu, chcę dodać, że jest to często forma sabotażu, ukryta blokada. To usprawiedliwianie przed samym sobą dlaczego nie ruszamy naprzód. Następnym powodem, dla którego kontynuuję Drogę Artysty, jest właśnie chęć i gorąca potrzeba przełamania perfekcjonizmu. Na pierwszy rzut oka wygląda to, jak moja troska o jakość tego, co robię. Po bliższym przypatrzeniu się do czego to prowadzi, czyli niekończących się poprawek, wymyślania coraz to nowych elementów, które są niezbędnym warunkiem, by zrobić następny krok. Jasno widać, że to pięknie zakamuflowana przez psychikę forma blokady. Nadmiernie często słyszymy od innych, oraz sami mówimy o tym, że czegoś nie potrafimy. To nie jest zupełnie prawda. Boimy się tylko, że nie mamy pewności, że zrobimy to doskonale, perfekcyjnie.

czwartek, 8 grudnia 2016

Droga Artysty wg Julii Cameron - #11

Kolejny dzień - post #11

Nie wyciągałem kart osobno na wczorajszy sen, aby wytłumaczyć niedostrzegane przeze mnie jego aspekty. Przecież i tak codziennie losuję trzy. Tak, jak się spodziewałem, one też nawiązują do sprawy ze snu. Pierwsza karta to Król Mieczy, mój tarotowy przewodnik, czyli duch Crowley'a. Jego rada na dzisiaj zawarta jest w znaczeniu karty 9 Mieczy, która przedstawia osobę siedzącą na łóżku. Dziewięć mieczy wisi nad nią na ścianie. Ten ktoś, albo nie może spać, albo zbudziły go właśnie obawy i jakieś strachy. Jest ich wiele, dlatego jest to przytłaczające. Czyż ta karta nie obrazuje dosłownie mojej analizy porannych sennych wizji? 

Król Mieczy, jako karta tarota, afirmuje, że posiadam zdolność, by stać za tym w co naprawdę wierzę. To ktoś, kto nie znosi żadnych sprzeciwów. Nasuwa się tu zaraz refleksja, kto ustala prawa w moim życiu, jak używam swoich zdolności do bycia racjonalnym, analitycznym i logicznym. To ktoś, jak mój wewnętrzny Cenzor, kto nie zawaha się nawet na moment ze swoim osądem i krytyką. Ma opinię na każdy temat. Ponownie widzę tu też radę, aby zwracać uwagę na uczucia innych, zanim zacznę działać.

sobota, 3 grudnia 2016

Droga Artysty wg Julii Cameron - # 09


Kolejny dzień - post #9

Karty na dzisiaj to Paź Kielichów, 5 Mieczy oraz XVII Gwiazda, która jak zawsze jest dobrym znakiem. Tak Paź, jak i Gwiazda były 3-4 dni temu. Nie muszę więc powtórnie ich opisywać, a wystarczy pobieżna skrótowa analiza. Gwiazda to karta inspiracji i natchnienia. Tak też się czuję. Z większą nadzieją patrzę w przyszłość, z poczuciem większej wiary w siebie. Myślę, że wszystkie moje obecne zamiary i intencje zmian mają spore szanse, by spełnić się. W zasadzie karta Pazia Kielichów jest odpowiednikiem Gwiazdy wśród kart dworskich. Jej widok powinien być sygnałem, aby uważniej słuchać swojego wewnętrznego dziecka.

wtorek, 29 listopada 2016

Droga Artysty wg Julii Cameron - # 07

Kolejny dzień - post #7

Dzisiaj trochę zaspałem i z braku czasu zamiast przy porannej kawie zapisałem swoje 3 strony troszkę później. Trudno jest pisać, kiedy kawę pije się w biegu. Nie sądzę, aby to miało większe znaczenie, chociaż przewietrzenie swoich myśli jako pierwsza rzecz po przebudzeniu wydaje się być najwłaściwsze. Zakładam, że te nie wymiecione porannym pisaniem zostały i rozprawiłem się z nimi później.
Dzisiejsze karty to Rycerz Buław, 10 Kielichów oraz IX Pustelnik. Przypominam, że kolejno jest tu dworska, reprezentująca któregoś z grupy moich przewodników duchowych albo przodków, Małe Arkanum, jako rada od ducha tej osoby dotycząca zwykłych codziennych spraw, oraz Arkan Wielki, czyli rada dotycząca wyższych wartości w życiu, na jakiś sposób spirytualnie wzniosła.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Droga Artysty wg Julii Cameron - # 06

Kolejny dzień - post #6 

Moje karty na dzisiaj to kolejno Dama Kielichów, 9 Mieczy i VIII Moc. Obrazek Damy Kielichów zdobi poprzedni post. Interesujący i godny zanotowania jest fakt, że moi rodzice, którzy nie zawsze byli zgodni, teraz jako duchy przodków pojawiają się razem. Pojawiają się razem, albo jedno po drugim. Ta Królowa Kielichów reprezentuje tu także, w moim mniemaniu, moją Mamuśkę. Rodzice rozwiedli się w pewnym momencie swojego życia, choć na koniec wobec ciężkiej choroby ojca, wrócił on do domu. W niecały rok po śmierci mojej Mamy odeszła moja młodsza siostra. Mam więc kolejno przez trzy dni karty dworskie nawiązujące do duchów moich bezpośrednich przodków. To miło odnosić wrażenie ich życzliwej obecności. Mama zawsze wspierała, jak umiała najlepiej wszystkie, bez wyjątku, moje przedsięwzięcia. Karta sugeruje, abym rozpoznawał głębokość swoich emocji i swoje zdolności, czy możliwości przyciągania i urzekania wszystkich dokoła mnie. Ona pyta, czy wiem, kto chce ochronić i otoczyć mnie miłością, a także jak używam i szanuję swoją podświadomość.

czwartek, 24 listopada 2016

Droga Artysty wg Julii Cameron - Dzień 03

Dzień 3

   Mam wolny dzień, więc nie wstawałem wcześniej z zamiarem pisania dziennika. Znalazłem wczoraj cytaty pochodzący od Andy Warhol. W luźnym tłumaczeniu było to na temat artystycznej twórczości i nie przywiązywaniu uwagi do opinii innych. Powiedział on, aby pozostawić ocenianie czy artystyczne dzieło jest dobre czy złe innym, a w międzyczasie, kiedy ludzie zastanawiają się czy lubią to, czy raczej nienawidzą, tworzyć więcej i więcej. Słusznie, gdyż w sprawach artystycznego smaku i preferencji kolorów nie ma towarzyszy. Gdzieś czytałem też, że artysta to ktoś, kto produkuje rzeczy, których ludzie nie muszą posiadać. Nie pamiętam niestety autora, a możliwe, że to też Andy. Mówi też, by nie zwracać uwagi na to co o Tobie piszą. Monitorować tylko ilość, czyli grubość stosu kartek. Ma absolutną rację!

wtorek, 22 listopada 2016

pierwsze karty Tarot of Abstract Shift

Moje nowe dzieciątko - Tarot of Abstract Shift 

[English version]

Według Wikipedii znaczeniem słowa abstrakt jest "krótkie streszczenie artykułu naukowego, tezy, przeglądu, przebiegu konferencji albo dogłębnej analizy jakiegoś przedmiotu ...". To samo tłumaczone w wersji dla świata Sztuki oznacza ruch, prąd w malarstwie, jaki zaczął się ponad 100 lat temu. Charakteryzuje się on zmniejszeniem stopnia realistycznego przedstawienia obiektów, używaniem bardziej uproszczonej formy, aż do ekstremalnego zrezygnowania z przedstawiania jakichkolwiek obiektów, a oparcie się na kolorach i pierwotnych kształtach.

Postanowiłem zastosować powyższe definicje do graficznej transformacji bardzo znanej, klasycznej talii tarota RWS. Mój zamiar to wysublimowanie esencji każdej karty dla celów medytacji. Właśnie taki rodzaj graficznego streszczenia. Wszystkie rysunki, symbole, przedmioty i ich formy zostały uproszczone lub zaznaczone tylko schematycznie, by stworzyć abstrakcyjną wersję karty. Nie było moją intencją, aby zrobić doskonałe wersje istniejących rysunków lub obiektów. Zrobiłem je abstrakcyjnymi tylko do pewnego stopnia. Odrobinę, ale na tyle, by nadal były kartami tarota rozpoznawalnymi przez naszą świadomość i podświadomość. Powiedz mi, jak ci się podoba ten pomysł i czy ma to jakiś sens dla Ciebie.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Droga Artysty - metoda Julii Cameron - dzień 01

Nie pisałem przez ładnych parę miesięcy! Niewątpliwie był to brak natchnienia do pisania oraz pewien rodzaj odpoczynku od kart. Nie zaprzestałem ich używać dla siebie. Pewną rolę odegrał tu również notoryczny brak czasu. Przez ostatni rok regularnie chodziłem na lekcje tańca, próby i potańcówki niezbędne, aby praktykować to wszystko, czego uczyli na tych lekcjach. Zacząłem też malować stosując farby akrylowe oraz grafikę komputerową.  Zaletą jest teraz nareszcie mnóstwo własnych obrazków, które spokojnie i dowolnie mogę używać na blogu i gdzie tylko zechcę bez obawy o naruszanie czyichś praw autorskich. Swoje dzieła oferuję na razie tylko w swoim sklepie internetowym na stronie Etsy Zibby's ExpressiveFace Art.  Są to na dzisiaj portrety na płótnie. Stworzyłem też trochę swoich abstrakcyjnych impresji na temat kart tarota i one są już w drodze na Etsy. Pracuję nad oprawą miniaturek kopii kart. Inspiracją do mojej wersji były karty klasycznej talii RWS.

Dzień #1 Drogi Artysty według J.Cameron

Kurs Julii Cameron jest więc jak najbardziej dla mnie, chociaż wcale nie służy on jako metoda na odzyskanie weny twórczej tylko dla pisarzy czy artystów. Jest dla każdego. Karta Głupca też wydaje się tutaj na miejscu jako ilustracja pierwszego kroku i wiary w słuszność obranego kierunku. Słyszałem wiele razy o prowadzeniu dziennika, ale niezbyt wierzę w jego skuteczność. Faktem jest jednak, że jeśli samemu nie spróbujesz, to cóż możesz powiedzieć o sprawie. Cała rzecz polega tu na treningu w wyłączeniu wewnętrznego krytyka. Kto wie, czas pokaże. Eksperyment potrwa 12 tygodni. Tak sugeruje książka autorki metody Julie Cameron. Wpadła mi wczoraj w ręce za pośrednictwem strony internetowej meetup.com. Powstała nowa grupa, gdzie wspólnie, w atmosferze wzajemnego wspierania się zrobią kurs według metody Juli Cameron. Niezbyt mam czas na jechanie do centrum Toronto, więc odrobinę zainteresowany tematem poszperałem na google. Nic to nowego, bo autorka zaoferowała po raz pierwszy taki kurs około ćwierć wieku temu, ale do tej pory według jej szacunków przeszło go ze 3 miliony ludzi. Niemożliwe, aby to byli sami naiwniacy! Chociaż podobno tacy sami się sieją.  Pewnie jest jakiś powód, dla którego nie zainteresowało mnie to wcześniej, ale teraz wydaje się całkiem atrakcyjne. Chodzi generalnie o sposób na radzenie sobie z blokadami natchnienia, o zwiększoną inspirację i naukę wyłączania wewnętrznego krytyka. To ostatnie to funkcja tzw. lewej półkuli mózgu i to ona właśnie jest największym wrogiem naszej kreatywności. Temat niezmiernie ciekawy.

niedziela, 30 grudnia 2012

Deviant Moon - AW - XXI Świat

Ziemia jest okrągła. Łatwo chyba zrozumieć więc nam, dlaczego często kończymy naszą wyprawę tam, gdzie ją zaczynaliśmy. Piękna syrenka właśnie skończyła swoją podróż po morzach i lądach świata. Pierwszy raz widząc tę kartę pomyślałem dlaczego u licha syrenka! Skąd ta morska tematyka! Patrick Valenza, autor talii, to przecież artysta plastyk, a nie szantymen, czy marynista. Może to  tylko przypomnienie, że życie na Ziemi zaczęło się w oceanach. Najczęściej podróż i doświadczenia podczas wyprawy zmieniają nas. Symbolizuje to wielki wąż połykający swój ogon i w ten sposób zamykający krąg. Poniżej siedzą spokojnie bestie, które udało nam się obejść, oswoić podczas podróży. Groźne najczęściej lew i byk tutaj wyglądają jak dwa łagodne baranki. Powyżej, może mniej dostępne są dwie ryby. Zamiast symboli czterech groźnych żywiołów tutaj widzę dwie przyjazne i uśmiechnięte rybki. Właśnie wyskoczyły na moment z wody, symolu podświadomości i naszych emocji. Edukacja osiągnęła swoją końcową fazę, lekcje zostały odrobione. Chociaż próby były wykańczające, to łuczywa służące do oświetlania drogi wciąż płoną jasno.

Karta Świat to symbol ukończenia jakiegoś etapu. Mówi nam, że coś nad czym pracowaliśmy, czego pragnęliśmy przybrało ostateczną postać i możemy ruszyć ku nowym celom. Możemy ponownie wystartować w podróż z pozycji Głupca, w którym nigdy nie ginie duch ciągłego poszukiwania, otwarcia na nieznane. Karta oznacza mądrość pochodzącą z lekcji prawdziwego życia, a także roztropność, by nie pójść za daleko. Przede wszystkim jest osadzonym w podświadomości poczuciem ukończenia czegoś, satysfakcji płynącej ze sfinalizowania.

W pozycji prostej XXI Świat mówi nam, że możemy czuć się dobrze z powodu ostatecznego wyniku tego, o co akurat pytamy karty. Niekoniecznie musi to być dokładnie rezultat o jaki prosiliśmy, ale i tak dojdziemy do wniosku, że wynik będzie tym, co będzie nam najlepiej służyć. Można więc dalej żyć w pokoju. W pozycji odwróconej może mówić o frustracji, o częściowo zakończonym projekcie, a nawet o nieudanym przedsięwzięciu. Spowodować to może niezadowolenie trudne do uniknięcia. Trzeba to zaakceptować, bo przeszłości, pewnych rzeczy w życiu, tego co było nie da się zmienić, cofnąć czasu, próbować osiągnąć coś inną drogą. Akceptacja jest warunkiem wewnętrznego pokoju. Jego brak może być dla nas wyniszczający.

To ostatnia karta z Arkan Wielkich! Uff! Jakoś udało się dotrwać do końca.
Mam do sprzedania w Polsce talię Deviant Moon - wydanie  US Games z 45-cio stronicową instrukcją po angielsku i planszą rozkładu:
Jeśli ktoś jest zainteresowany to proszę o wiadomość to skontaktuję się. Można tutaj jako komentarz.

niedziela, 9 grudnia 2012

Deviant Moon Tarot - AW - XX Sąd Ostateczny

Podobno koniec świata niezadługo, bo jedni twierdzą, że to już 12-12-2012, inni zaś, że dopiero 21-12-2012, więc karta jakby na czasie. Jest ona nazywana też Zmartwychwstaniem. Katolicka tradycja głosi, że przed Sądem Ostatecznym na dźwięk trąb Jerycha wszyscy z martwych wstaną, aby na ten sąd osobiście się stawić. Jak wiele innych talii tarota tak i ta obrazuje ten właśnie moment. Anioł trąbi z nieba, deszcz wyroków spada tak samo na wszystkich - na chorych, na starych, młodych i zdrowych. Nie wyróżnia, ani nie pomija nikogo, bo nikt nie jest w stanie uniknąć sprawiedliwości. Nikt przecież nie jest wolny od grzechu i winy, nikogo nie minie osąd. Tu nie da się wysłać w zastępstwie adwokata, by reprezentował nas przed Sądem, nie pomoże też zaświadczenie o stanie zdrowia. Ta rozprawa nie będzie odroczona. Korpusy zmarłych powstają na dźwięk pobudki - trąby w rękach anioła. Wszyscy błagają o zmiłowanie, bo nastał czas ostatecznego sądu na ziemi. Reakcje ludzi wydają się być rozmaite, bo jeden jest  przyjazny, drugi zastraszony, a inny błaga anioła o coś. Tak właśnie jest w naszym życiu, bo sami zachowujemy się jak ci ludzie w różnych momentach i sytuacjach życia. Czasem trzeba błagać swojego szefa o godziny pracy, tak by pogodzić pracę z harmonogramem dzieci w szkole czy przedszkolu, a czasem o podwyżkę, aby związać koniec z końcem. Nienawidzę żebrać o swoje. Dużo łatwiej upominać się o cudze sprawy. Wymowa jest ogólnie zbliżona do karty Sprawiedliwość, gdzie często osąd i wyrok, a więc zadana pokuta, zależy w pewnym zakresie od poczucia winy, wyrażonego żalu za grzech.

niedziela, 25 listopada 2012

Deviant Moon - AW - XIX Słońce

Karta przedstawia łudząco podobnie do tradycji Tarota Marsylskiego spotkanie bliźniaków pod murami miasta. Przyszli oni jako osobne indywidualności, a słońce nad nimi sprawiło, że stali się zjednoczeni duchem. O ile poprzednia karta Księżyc obrazowała subtelne, niezbyt wyraźne wpływy, to na tej karcie Tarota nie ma żadnych subtelności. Słońce jest wszechobecne w swojej mocy. Dosłownie leje się z nieba płonący żar. Przesłanie karty to witalność, a obecność słońca w naszym życiu i otoczeniu dostarcza życiodajnej energii. Karta mówi nam, że nasze pragnienia i radości prowadzą nas w dobrym kierunku, oraz że światłość życia jest w zasięgu naszej ręki.

Autor nie umieścił zbyt wielu symboli na tej karcie. Widzimy tu nagość, która najczęściej jest symbolem wolności, obniżenia naszej czujności i pozwolenia na okazanie naszej prawdziwej natury. Nagość jest przecież też formą ekspresji. Kiedy opuszczamy nasze obronne osłony, to jednocześnie otwieramy drogę dla wszystkich wspaniałych darów, jakie ma nam do zaoferowania wszechświat. Nagość symbolizuje, że nie obawiamy się pokazać swojej prawdziwej natury, że nie chcemy nic ukrywać. To ucieleśnienie sensu tej karty Tarota doskonale pasuje do pozostałych znaczeń - żywotności i jasności, jakie słońce również reprezentuje.

wtorek, 13 listopada 2012

Deviant Moon Tarot - AW - XVIII Księżyc




Karta Księżyc ma numer XVIII. Numerologicznie 1+8 = 9, a to świat  Pustelnika, archetypowego samotnika, który doradza nam podróż do własnego wnętrza, aby odkryć swoją prawdziwą naturę. Przypadkowo, a może wcale nie, prawdziwe ciało niebieskie Księżyc ma cykl powtarzający się co 18 lat - z małym hakiem. Inny AW, który jest silnie związany z Księżycem to Kapłanka z jej kobiecą intuicją i subtelną magią.

Wszyscy wiemy, że Księżyc to znacznie więcej niż kawał skały krążący wokół Ziemi. Jego wpływ na życie każdego człowieka i każdego innego żywego stworzenia na Ziemi jest wielki i fizycznie odczuwalny. Nic więc dziwnego, że karta tarota Księżyc jest tajemnicza, nastrojowa i zwykle lekko niepokojąca. 

W którymś z wywiadów Patryka Valenzy, twórcy Deviant Moon słyszałem, że natchnieniem do stworzenia tej karty było jego wspomnienie z dzieciństwa. Jego rodzice uwielbiali wieczory gry w karty, na które zapraszali różnych znajomych. Zwykle dzieciom nie pozwala się brać udziału w tego typu spotkaniach, o ile nie uda im wśliznąć się gdzieś pod stół, skąd można przysłuchiwać się arcyciekawym rozmowom dorosłych, towarzyszącym często karcianej rozrywce. Któregoś razu, jak opowiadał Patryk, była pełnia Księżyca i obserwował go on przez okno. Mogło się zdawać, że Księżyc był jak żywy. Nadeszła na ten moment jego babcia i pozwoliła mu pooglądać swoje karty. Był tam Król i Dama, które dokładnie przestudiowane jakby ożyły w świetle Księżyca, zostały przez Księżyc zawładnięte i zaczarowane. Rzeczywiście figury z tej karty, a szczególnie męska postać, przypominają klasyczne karty dworskie z popularnych do dzisiaj kart do gry.

wtorek, 6 listopada 2012

Deviant Moon - AW - XVII Gwiazda

Widzimy tu nagą kobietą, która wlewa wodę z dzbana do stawu, jeziora - jakiegoś zbiornika z krystalicznie czystą wodą, a siedem gwiazd lśni na niebie ponad nią. Dzban wydaje się być niekończącym się źródłem wody. Przechylony jest niemalże do końca, a ciągle z niego wypływa duży strumień wody. Po nagłej burzy pokazanej na poprzedniej karcie Wieża, ta oferuje bardzo spokojną scenę. Czysta woda obiecuje orzeźwienie, a gwiazdy na niebie nadzieję. Wymiana wody w stawie reprezentuje naszą wiarę w odnowę. Nie ma tu śladów wstrząsających zmian, ale widać możliwości, widać spojrzenie na lepszą przyszłość. Właśnie wtedy, gdy wszystko wydaje się najczarniejsze potrzebujemy światła, potrzebujemy też, by ktoś podał nam rękę. Nadchodzi czas pójścia tam, gdzie prowadzi nasza gwiazda i sprawdzić, gdzie zechce nas zabrać.

Ziemia, na której siedzi kobieta, a także ta w tle wygląda na spękaną od suszy. Potwierdzają tę myśl także bezlistne szkielety drzew. Z pewnością to suchy ląd, albo dotknęła go długotrwała susza. Może to martwe wysypisko mitów i legend, którymi dotąd żyliśmy? Na pewno jest to zobrazowanie znaczenia wiary i nadziei, gdyż ta kobieta nie ma wiele, tylko ten dzban, ale dzieli się tym co posiada. Ma chyba nadzieję, że kiedyś ten ląd zazieleni się świeżą trawą, a drzewa wypuszczą liście. Na niebie też widać wiele pęknięć - podobnych do tych z poprzedniej karty - ale gwiazdy świecą jasno sygnalizując nadzieję oraz napełniają inspiracją.

W pozycji prostej karta oznaczać może nadzieję, dobre znaki, odnowioną wiarę, zaspokojenie potrzeby odczuwania przyjemności w życiu. Kobieta jest dosłownie przy nadziei - w ciąży. W pozycji odwrotnej to zwątpienie w swoje lub czyjeś możliwości, to zastój kreatywności i natchnienia.

niedziela, 4 listopada 2012

Deviant Moon - AW - XVI Wieża

Doszedłem do Wielkiego Arkanum XVI Wieża. To kawał drogi w wędrówce, a jednocześnie tak wiele jeszcze do końca talii. Wiele razy myślałem, czy to na pewno ma sens, czy to w ogóle komuś potrzebne - poza zaspokojeniem mojej potrzeby pisania i wyrażenia zafascynowania tą talią. Ileż więcej samozaparcia musi mieć każdy artysta - autor talii tarota, aby stworzyć wszystkie 78 obrazów! Ileż więcej razy dopadną go wątpliwość, czy to ma sens!

Promień światła strzelający z nieba trafił w wieżę. Jak piorun uderza nieoczekiwanie i gwałtownie. Dwoje grzeszników leci prosto w dół, na niechybną śmierć, w miarę jak budowla przeistacza się w ruinę. Promień wyglądający jak oko księżyca, lub UFO skupia wiązkę światła na ścianie wieży. Wykrusza dziurę w jej boku. Światło z oka reprezentować może wewnętrzną wiedzę, a może całe to doświadczenie ma na celu otwarcie nam oczu. Zburzenie iluzji to światło w ciemności stworzone, aby przerwać bariery pomiędzy wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistością.

środa, 31 października 2012

Deviant Moon - AW - XV Diabeł

Według mojej opinii XV Diabeł nie zawsze jest złą kartą, a przeciwnie! Sygnalizuje często pasję i mówi o niej barwnie. Rzecz w tym, aby nie pozwolić tej pasji kontrolować i niszczyć siebie, oraz wiedzieć jak z niej korzystać dla dobra swojego i innych. Dla większości z nas Diabeł oznacza wszystko co przeraża, wszystko co nas uzależnia. Z pewnością to też prawda, ale kiedy lęk urośnie ponad normę, to wszystko wydaje się jeszcze straszniejsze i naturalnym odruchem jest unikanie spojrzenia na to, co jest powiązane ze źródłem złego - negatywnego myślenia, złych nawyków, nieodpartych pokus. To wygodne mieć na kogo zwalić winę, wytłumaczyć sobie szybko, że to diabeł mnie skusił. Tak naprawdę to nie on, gdyż większość swoich problemów stwarzamy sami przez bycie niewolnikiem swoich złych nawyków, odkładanie wszystkiego na później - to naczelne i najczęściej spotykane przywary. Łatwo zezwalamy sobie na obniżenie poprzeczki, na szkodliwe wręcz dla nas samych i przykre dla innych zachowanie. Nasze własne diabły to lęk, podstęp, upartość, szczególnie myśl, że to wszystko nasza wina i powinniśmy wziąć się w garść.

niedziela, 28 października 2012

Deviant Moon - AW - XIV Umiarkowanie

Widzimy tutaj bardziej tradycyjne przedstawienie karty Umiarkowanie, nazywanej też często Równowagą - jeśli coś w Tarocie Deviant Moon można nazwać zgodnym z tarotową tradycją! Anioł stoi na brzegu wody - na brzegu wielkiego jeziora górskiego, mieszając ciecz z dwóch naczyń - przelewając wodę między miską i dzbanem. Czekajac na swój czas, wstrzymuje się, choć jest zawsze gotowy do działania, gdy uzna, że to mądra rzecz działać teraz.

Kiedy myślimy o
słowie umiarkowanie czy równowaga, myślimy o abstynencji, powściągliwości, o nie oddawaniu się czemuś bez reszty. Jest ona przecież jedną z czterech cnót kardynalnych w tradycji chrześcijańskiej. Jednakże głębszym znaczeniem tych słów jest również hartować, kształtować coś cierpliwie, jak kowal waląc metal
młotem, by przybrał pożądaną formę. Na obrazie z tej karty widzimy mieszanie cieczy. Oznacza to połączenie wysiłków, konsolidację, zebranie razem wszystkiego co potrzebne, szukanie właściwych proporcji, kreowanie przez syntezę, zebranie wszystkiego razem. Nawiązując do wędrówki Głupca, to po zmianach i końcu wymuszonym kartą Śmierć, teraz ma on cierpliwie pracować nad sobą, zapomnieć kim był i korzystając ze zdobytych doświadczeń uformować się lepiej. Jak on powinniśmy skierować swoje wysiłki na tworzenie czegoś nowego, pozostawić to, co było za sobą, czyli przeszłość zostawić w przeszłości.

niedziela, 21 października 2012

Deviant Moon - AW - XII Wisielec

Autor talii, w załączonej do kart instrukcji pisze niewiele na temat każdej karty. O XII Wisielec tylko, że obywatel wisi zawieszony w próżni, że jest on apatyczny i nie odczuwa pilnej potrzeby zmiany swojej sytuacji. Czas wokół niego nie stoi jednak. On musi uwolnić się, gdyż jego życie przejdzie poza nim, czy pomiędzy palcami niezauważone.

Na obrazku widzimy człowieka zawieszonego do góry nogami. Wisi na jednej nodze. Nie okazuje niezadowolenia ze swojego losu. Widzimy też zegarek wiszący na jego drugiej nodze. To oznacza, że czas nieustannie tyka nawet podczas, gdy człowiek wisi tam i nie robi nic, aby się uwolnić. Skandynawski bóg Odyn też powiesił się naYggdrasil (drzewie świata czy życia) na dziewięć dni w celu zdobycia wiedzy na temat run. Poświęcił się, żeby móc zdobyć mądrość, lub wgląd w sprawy.

sobota, 20 października 2012

Deviant Moon - AW - XIII

Na tej karcie tej nie ma nazwy. Wiemy jednak wszyscy, o który z Arkanów chodzi. W wywiadzie z autorem talii, Patrykiem Valenza, usłyszałem kiedyś, że wynika to z tradycji w jego otoczeniu i wychowania jakie otrzymał, że nie należy wymawiać słowa Śmierć. Nie mówi się o niej wymawiając to słowo, gdyż może to być złym znakiem, przyzywaniem jej.  Ma to pewien sens, gdyż jak wiemy wypowiedziane słowo nabiera mocy, staje się rozkazem dla rozumu, staje się ciałem.

Nieeee! Tylko nie Śmierć! Prawdopodobnie jest to pierwsza myśl, która pojawia się w umyśle większości osób proszących o wróżbę i tych co niedawno zajmują się Tarotem. Śmierć jako słowo niesie bardzo dużo nieprzyjemnego bagażu językowych znaczeń i wiele osób zakłada, że karta śmierć to jakiś zły omen, albo jest znakiem pecha.
 
Obraz przedstawia cykl życia, a jego nieodłączną, niezbędną częścią jest śmierć. Matka stoi na zanieczyszczonej plaży powstrzymując swoje dziecko, które desperacko próbuje wdrapać się z powrotem do łona matki. Matka wie jednak, że dziecku nie może się to udać. W imię nowego życia, które rośnie w niej, staje się gotowe nieuchronnie przyjść na świat,  mimo spustoszenia, które ich otacza. Po śmierci następuje odrodzenie. Tyle tylko przekazuje mała biała książeczka dołączona do kart. 

wtorek, 16 października 2012

Deviant Moon - AW - XI Moc

Nie widać tu tradycyjnie pokazywanej w innych taliach tarota delikatności. Zamiast zmykać paszczę bestii - to jest najczęściej pokazywany obraz ujarzmiania - postać na karcie XI Moc, z widoczną na twarzy złością i siłą emanującą z postaci mocarza, rozwiera brutalnie szczęki zwierzaka. Mam poczucie teatralności tej sceny, jakby robienia tego na pokaz, trochę jak w cyrku na arenie. Jednocześnie budzi to obawy, że człowiek robi krzywdę stworzeniu, rani go, że próbuje rozerwać.

Rozdarcie - to słowo nasuwa się, kiedy próbuję nazwać to co widzę na tej karcie. Czy to co mówię, lub moje działania mogą spowodować podziały w moim życiu? Czy może to świat zewnętrzny, moje otoczenie, które stara się kontrolować wszystko to co mówię, lub co robię jest przyczyną tych podziałów? 

Każdy z nas ma swoje diabły i bestie. Dobrze je oswoić, ale często walczymy z nimi okazując wiele siły i determinacji.

środa, 10 października 2012

Deviant Moon - AW - X Koło Fortuny

Sądząc po złotym kolczyku w kształcie koła i ubiorze, to ta dobrze zbudowana postać po lewej stronie wygląda na cygankę, która właśnie patrzy w czyjąś przyszłość z obojętnym wzrokiem. Wygląda trochę odpustowo. Prawą rękę ma wysuniętą jakby oczekiwała otrzymania zapłaty. Lewą ręką kręci ona kołem fortuny w celu ustalenia przyszłości dla kogoś, kto wydaje się być przerażonym, a mimo tego chce poznać swój los. Klient, niewielki i trochę spanikowany stworek, siedzi przed nią nagi na stołku, jest bardzo niespokojny i zmartwiony.

Koło zawiera zarówno pozytywne, jak i negatywne obrazy. Znajdują się tam rysunki złamanego serca i śmierci, przeplatane szczęśliwą gwiazdą i magiczną dłonią. Ta mieszanka dokładnie oddaje lęk większości ludzi przed nieprzewidywalnymi prezentami losu i nieoczekiwanymi upadkami. Tę świadomość podkreśla fakt, że pokazana podłoga jest w tym miejscu podobna do kamienia nagrobkowego. Nasz los, często ślepy, czasami przybiera niespodziewany obrót. Chcemy tego, czy nie, a i tak rozmaite przypadki przychodzą do naszego życia i na dobre i złe. Nie można zaplanować absolutnie każdej ewentualności. Czasem musimy zostawić pewne rzeczy w gestii łaski losu. Wszyscy wiedzą, że jeśli coś komuś przeznaczone, to tak będzie, tak się stanie.