Mam wątpliwości czy jest sens kontynuować opis dalszych kart talii Deviant Moon. Do końca daleka jeszcze droga. Karty są dziwne, czasem ciemne, zawsze niepokojące. Zostały wybrane przez kilka lat z rzędu jako Talia Tarota Wszechczasów przez użytkowników forum Aeclectic Tarot. To zirytowało wielu tarocistów. Jak to możliwe, by wyjść na czoło przed Talię Rider-Waite-Smith? Przecież Deviant Moon wyraźnie jest jej klonem, stworzonym na jej podstawie. Gdzież inne uznane świętości jak Tarot Marsylski, jak Thoth!! Może dzikie piękno tej tali tkwi także w tym, że nie pozwala na obojętność?Ta karta różni się od klasycznego przedstawienia przesłania 9 Buław jako doświadczenia trudnych czasów. Osoba tam przedstawiona ma zabandażowane ramię i głowę, podpiera się kulą. Oczywistym wydaje się udział w niedawnych bojach, ale mimo otrzymanych ran wojownik stoi na nogach. Złe doświadczenia sprawiają zwykle, że czujemy się znużeni, nawet jeśli brak fizycznych ran, to pewnie psychika otrzymała swoje razy i rany. W sytuacji po bitwie brak nam otwartości i zaufania i naturalnym jest, że przechodzimy w tryb obronny. Musimy uważać przy tym, aby nie sprawiło to zgorzknienia. Owszem, doświadczenie zraniło nas, ale przecież po to, aby nas wzmocnić. Lekcje życia bywają ciężkie czasami, szczególnie kiedy odbierają nam nadzieje. W talii tarota Deviant Moon jest trochę więcej nacisku na odpoczynek i regenerację sił. Chwilowe zatrzymanie pozwala na przemyślenie i daje więcej nadziei na zwycięstwo.